„Jeżeli chodzisz z podniesioną głową, masz na twarzy uśmiech
i jesteś naprawdę wdzięczna za wszystko, co posiadasz, jesteś szczęściarą,
ponieważ większość ludzi tego nie robi, mimo że by mogła...”
Autor nieznany
W naszym życiu dzieją się różne rzeczy.
Jesteśmy bardzo zadowoleni, kiedy wszystko układa się tak, jak chcemy.
Smucimy się, narzekamy, płaczemy kiedy dostajemy od życia w kość.
Pytamy wtedy :”Dlaczego ja? Dlaczego akurat mi to się przytrafiło?” .
Pamiętam takie chwile, kiedy też byłam zła, zdruzgotana, wściekła, bo nie dostałam wymarzonej pracy, bo oblałam egzamin, bo nie stać mnie było na sukienkę, która mi się akurat podobała, bo nie mogłam wyjechać na wczasy do ciepłych krajów, bo chłopak zapomniał o moich urodzinach...
Przykłady można by mnożyć...
Najgorsze w tym wszystkim było to, że im więcej narzekałam, tym bardziej byłam sfrustrowana bo to wcale nie pomagało, wręcz przeciwnie, sytuacja tylko się pogarszała.
Pojawiały się coraz poważniejsze wyzwania, którym trzeba było stawiać czoło...
Kiedyś przypadkowo (powiedzmy 'przypadkowo', bo od jakiegoś czasu po prostu nie wierzę w przypadki) trafiłam na książkę o pozytywnym myśleniu.
Choć wiele rzeczy w niej mnie irytowało, przeczytałam ją w jeden dzień, a potem przez jakiś czas nie mogłam do siebie dojść... „Boże, przecież to takie proste i oczywiste” - pomyślałam.
Podjęłam wtedy decyzję, że zacznę się zmieniać, że zacznę kontrolować swoje myśli ponieważ dotarło wreszcie do mnie, że moja rzeczywistość była naprawdę odzwierciedleniem moich „wspaniałych” myśli...
Zaczęłam dostrzegać każdy miły drobiazg, a później, tak jak zalecała autorka książki, stworzyłam listę rzeczy za które powinnam być wdzięczna...
Już od paru lat inwestuję w swój rozwój osobisty.
Zmieniam się w środku i stopniowo odnotowuję coraz bardziej zauważalne zmiany w swoim życiu.
Nie twierdzę, że nagle wszystkie moje problemy zniknęły, absolutnie nie!
Zmieniło się tylko moje podejście do nich.
Ktoś mądry kiedyś powiedział, że nasze życie to w 20 % wydarzenia, a w 80% - to, jak na nie reagujemy...
Nauczyłam się tego, że trzeba dziękować za wszystko.
Wiem, że to może wydawać się dziwne.
Być może pomyślałaś w tym momencie: „właśnie straciłam pracę, rzucił mnie facet, zepsuł się mój samochód... Mam być za to wszystko wdzięczna?” . Właśnie tak...
Podziękuj, że tak się stało.
Dlaczego?
Bo uczymy się czegoś dopiero wtedy, jak odczuwamy ból...
Tak naprawdę, kiedy wszystko się sypie, masz dwa wyjścia:
albo się zacząć nad sobą użalać, zatruwając przy okazji życie najbliższym,
albo popatrzeć na to co się dzieje z innej perspektywy:
mam teraz szansę na to by wprowadzić pewne zmiany do swojego życia.
Jeden z moich najlepszych przyjaciół, którego, nawiasem mówiąc, życie wcale nie rozpieszcza, opowiadał mi kiedyś o swoim powrocie do domu z podróży służbowej:
„mijałem Grudziądz i akurat zaczęło wschodzić słońce. Tego wspaniałego widoku, nie można opisać słowami!
Łzy wypełniły moje oczy bo... poczułem się taki wdzięczny za to, że widzę coś tak niezwykłego...”
Od tamtej pory też dziękuję za ciepły, letni deszcz, za zapach polnych kwiatów, za piękną tęczę, za świeży podmuch wiatru, za śmiech mojej córki, za kubek pysznej herbaty...
A Ty? Za co Ty dziękujesz?
Zrób swoją listę, jeżeli jeszcze tego nie zrobiłaś...
Inessa Kim
www.coachinessakim.dbv.pl