W teatrze "Współczesnym" uwagę przykuwa kameralny spektakl "Ludzie i anioły" Wikrora Szenderowicza, w reżyserii Wojciecha Adamczyka.
Utwór skrojony w zasadzie na dwóch aktorów stał się popisem aktorstwa Sławomira Orzechowskiego i Andrzeja Zielińskiego.
Pierwszy z nich gra drobnego cwaniaczka, pełnego rozmaitych grzeszków, drugi zaś anioła, przysłanego z nieba, w celu, no właśnie.... Tego nie zdradzę.
Wspomnę tylko, że odbywa się długa nocna rozmowa, suto zakrapania kolejnymi butelkami alkoholu i pełna zwrotów akcji.
Rzecz dzieje się we współczesnej Rosji.
Spektakl można oglądać jak świetną komedię, dialogowy pojedynek dwójki bohaterów.
Można również traktować sztukę jako refleksję nad marną kondycją współczesnego człowieka.
Polecam gorąco, gdyż przy "Ludziach i aniołach" wysiadają wszystkie modne ostatnio kinowe komedie romantyczne.
W tych wszystkich filmach razem jest mniej humoru, niż w rozmowie prowadzonej przez Orzechowskiego i Zielińskiego.
A właśnie dla tych aktorów warto pójść do "Współczesnego".
Tu dopiero możemy zobaczyć wielkość ich aktorskiej sztuki.
Wielu widzów na pewno kojarzy Orzechowskiego z takich seriali, jak "Dwie strony medalu" czy "Barwy szczęścia", natomiast Andrzej Zieliński jest świetnie znany z serialu "Na dobre i na złe", gdzie gra doktora Adama Pawicę.
Osobom, które lubią teatr gorąco rekomenduję ten interesujący spektakl.
Na pewno nikt nie będzie się nudził.
Tym, którzy znają obu aktorów ze szklanego ekranu, a w teatrze bywają rzadko, polecam spektakl tym bardziej.
Grzegosz Cielecki
zdjęcie: ze strony warszawskiego Teatru Współczesnego